KulturaRecenzje

Chopin dla wszystkich. Natalia Kukulska – Czułe struny [RECENZJA]

2 Mins read

Fryderyka Chopina znają wszyscy, ale nie wszyscy słuchają jego genialnych kompozycji. Dzięki albumowi Natalii Kukulskiej w końcu może się to zmienić. Lepszej okazji nie będzie.

Ten album to prawdziwy gwiazdozbiór i chyba jedna z najciekawszych (obok niedawnej płyty Meli Koteluk z muzyczną interpretacją wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego) muzycznych produkcji ostatnich lat. Wymienienie wszystkich, którzy przyczynili się do powstania tej płyty to skomplikowane zadanie, ale spróbujmy.

Najważniejszy jest oczywiście Fryderyk Chopin. To jego kompozycje znajdują się na krążku i to jego twórczość (choć w unowocześnionej i artystycznie zinterpretowanej formie) będziemy poznawać. Dalej mamy teksty. Tutaj autorów jest kilku, ale wszyscy to prawdziwa pierwsza liga polskiego przemysłu muzycznego. Teksty, które znajdziemy na płycie są autorstwa Meli Koteluk, Kayah, Gaby Kulki, Natalii Grosiak oraz Bovskiej. Artyści Symfonii Varsovii odpowiadają tutaj za warstwę muzyczną. Z kolei kompozycje uwspółcześnili Adam Sztaba, Krzysztof Herdzina, Nikola Kołodziejczyk, Paweł Tomaszewski oraz Jan Smoczyński. Jakby tego było mało na płycie gra na fortepianie Janusz Olejniczak, który jest autorem partii fortepianowych do filmów „Chopin. Pragnienie miłości” oraz „Pianista”. Sam album powstał w celu uczczenia 210. rocznicy urodzin Chopina. 

Mylą się ci, którzy spodziewają się na “Czułych strunach” smutnego, nostalgicznego grania (choć Chopin stworzył mnóstwo utworów, o których nie można powiedzieć, że są smutne). Pełno tutaj jazzowych odniesień, inspiracji, tropów.

„Pod powieką [Etiuda As-Dur]” błyskawicznie urzeka swoją bajkowością, a tytułowe „Czułe struny [Polonez As-Dur]” to istny majstersztyk. „Oda do serca [Mazurek a-moll]” przywodzi na myśl klasyczne jazzowe kawałki, żywcem wyjęte z historii amerykańskich big-bandów. Podobnie rzecz ma się w „Zezowatym szczęściu [Mazurek F-dur]”.

Wszystko to nie udałoby się jednak, gdyby nie kunszt Natalii Kukulskiej. Precyzyjny wokal, wspaniałe soulowe solowe partie, krystalicznie czysty głos. Bez wątpienia wokalistka jest jednym z najjaśniejszych punktów w konstelacji gwiazd, które znalazły się w tym albumie.

Nie inaczej jest w warstwie litycznej. Głębokie i uroczyste teksty, pozbawione jednak patosu, wpadają w pamięć i świetnie komponują się z dźwiękami płynącymi spod instrumentów muzyków Symfonii Varsovii. 

Wszystko to tworzy album niezwykły, nowy, świeży. Zachwyci zarówno koneserów Chopina (dlaczegóżby od czasu do czasu nie spróbować czegoś nowego czy wręcz czegoś, co dobrze znamy, ale podane w nowy, zaskakujący sposób?), jak i zupełnych debiutantów na polu muzyki klasycznej. Tę płytę po prostu trzeba przesłuchać, od początku do samego końca. Zachwyca.

Album ukazał się nakładem Wydawnictwa Agora.