KulturaRecenzje

Nie taki cichy. Robert Cichy – Dirty Sun [RECENZJA]

2 Mins read

Druga solowa płyta Roberta Cichego to blues-rockowy spektakl, który daje nam to, czego oczekujemy od albumów tego gatunku: mistrzowską grę na gitarze (i innych “strunach”) oraz mocny, charakterystyczny wokal.

Dirty sun” to drugi solowy album 40-letniego muzyka. Po albumie „SMACK” z 2018 roku przyszedł czas na “Dirty sun”. Warto od razu nadmienić, że „SMACK” zyskał uznanie krytyków, a Cichy otrzymał za niego Fryderyka. Całkiem przyjemny debiut, nieprawdaż? 

Na nowym albumie Cichy podąża swoją muzyczną drogą. Krytycy docenili zręczność, z jaką muzyk łączy na płycie gatunki. Wszystko jednak opiera się na solidnym bluesowo – rockowym fundamencie. Cichy nie jest jednak, jak na rockmena przystało, samotnikiem. Zaprosił zatem do współpracy, może nie liczną, ale znamienitą grupę artystów. Sosnowski, Mrozu, Kasai i Rahim dzielnie wspierają sprawcę tego całego muzycznego zamieszania.

“Dirty sun”  to płyta chropowata w swoim brzmieniu, ale jest to doświadczenie przyjemne. Z pewnością nie odprężymy się przy niej wieczorem po ciężkim dniu w pracy, raczej będziemy chcieli energicznie poruszać się po pokoju. Podkreślmy – nie ma tutaj wybuchu energii, który wyrzuci nas za drzwi i każe krążyć wieczorem po mieście szukając mocnych wrażeń. Ta muzyka zmusza do działania, ale bardziej kreatywnego. W połączeniu ze świetnymi tekstami będzie dobrym przyczynkiem do gorących i długich dyskusji. Temat można wybrać dowolny.

Jest tutaj sporo elektroniki, ale nie burzy ona gitarowych gmachów, pieczołowicie wznoszonych przez Cichego. Ciekawym utworem jest “Android”, na którym słyszymy… rapującego po angielsku autora płyty. Jest to jednak wyjątek od reguły, a regułą jest solidne gitarowe granie. W ogóle materiał zebrany na “Dirty sun” poznajemy i po angielsku i po polsku. W “Urwanej melodii” Cichy śpiewa wspólnie z Kasai, miękko wkomponowując się w melancholijne muzyczne tło. W “Rebieliancie” Cichy występuje z Rahimem. Co robi rockman z raperem. Warto sprawdzić, ja mogę powiedzieć, że robią to dobrze. Reszta utworów jest równie smakowita. Zaświadczam.

Robert, nomen omen, Cichy wcale taki cichy nie jest. I bardzo dobrze. Album “Dirty sun” ukazał się nakładem Wydawnictwa Agora.

Tracklista:
1. Seize The Day
2. Android
3. Jedna Noc Feat. Mrozu
4. Piach I Wiatr
5. Let Us Sing
6. Urwana Melodia Feat. Kasai
7. Siedem
8. Posłuchaj Feat. Sosnowski
9. Dirty Sun
10. Rebeliant Feat. Rahim
11. Manitu

Related posts
KulturaTechnologia

Dousznie. Jak podcasty zagarniają coraz więcej przestrzeni?

8 Mins read
KulturaRecenzje

Artystka imponuje. Kasia Cerekwicka – Pod skórą [RECENZJA]

1 Mins read
KulturaRecenzje

Chopin dla wszystkich. Natalia Kukulska - Czułe struny [RECENZJA]

2 Mins read

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *