KulturaTechnologia

Dousznie. Jak podcasty zagarniają coraz więcej przestrzeni?

8 Mins read

Nad nami, gdzieś w niematerialnym, cyfrowym świecie, toczą się właśnie informacyjne wojny. Jednak pole bitwy jest znacznie bliżej. Przy nas, tuż przy granicy naszych oczu i uszu, nieustająco trwa walka o drugi z ważnych towarów naszego wieku: o naszą uwagę. Kolejne media w coraz bardziej wyrafinowany sposób domagają się chwili skupienia na sobie. W tym tętniącym chaosie spokojnie przychodzi do nas medium jakby nowe, a jednak stojące na barkach stuletniego olbrzyma. Podcasty. Wciskają się tam, gdzie inne media nie mogą, bardziej towarzyszą niż się narzucają. Dopiero wkraczają w drugą dekadę swojego istnienia, a zagarnęły już uwagę ponad ⅓ mieszkańców globu.

Pierwsze echa nadchodzącej fali

Historia podcastów

Początków podcastingu można doszukiwać się na przełomie tysiącleci. W roku 2000 powstały zaczątki technologii będącej podstawą dla nowego medium. Za jej twórców uważa się Adam Curry’ego i Dave’a Winera. Nagrania w formacie mp3 zyskały zaplecze w postaci obsługi przez kanały RSS. Takie rozwiązanie pozwalało łatwo zasubskrybować słuchaczom konkretne kanały. Teraz nie musieli już wyszukiwać interesujących ich tematów, audycje przychodziły do nich same.

Do słuchania podcastu wystarczył komputer i sieć. Aby podcasting przebił się do globalnej świadomości, potrzeba było czegoś więcej. Przede wszystkim technologii, zasobów i dobrej nazwy. Te trzy rzeczy wyłożył na stół w 2005 roku Steve Jobs. W nowej wersji aplikacji iTunes pojawia się możliwość subskrypcji i pobierania audycji, które dziedziczą nazwę po urządzeniu na który są dedykowane, czyli iPodzie. Szybko zlepek iPod + broadcast w uszach anglojęzycznych użytkowników nabiera cech naturalności. New Oxford American Dictionary ogłasza „podcast” słowem roku. Podcast zaczyna kusić. Google notuje liczbę wyszukiwania frazy „podcast” na nie więcej niż 500 w 2004 roku, a w niespełna kilka miesięcy później na ponad 100 milionów. 

Simplicitas est ultimum ruditatis

Zalety podcastów

Dlaczego medium przebiło bańkę zainteresowania garstki zapaleńców i rozrosło się na tyle, że konkurować może z innymi, klasycznymi już, formatami? Składników sukcesu może być wiele, lecz na pierwszy plan wysuwa się prostota. 

Podcasty wygrywają na płaszczyźnie prostoty nie tylko z wideo, lecz także ze starym, dobrym tekstem pisanym. Człowiek, jako gatunek, najpierw żył w kulturze oralnej, dopiero później dopasował się do kultury piśmiennej. Niektóre zatem rodzaje podcastów tworzy się łatwiej niż ekwiwalent ich treści w formie pisanej.

Najpierw o formie, później o treści. Podcast w istocie swej jest nagraniem dźwiękowym. Aby je uchwycić potrzeba niewiele, w wersji najbardziej minimalistycznej wystarczy telefon. Oczywiście jakość dźwięku będzie niższa niż w przypadku nagrań w studiu, lecz dla większości słuchaczy różnica nie jest znacząca. Na pewno nie tak znacząca jak w przypadku mediów wizualnych, gdzie oczy sycą się formą – bez zawahania oddzielą wysokojakościowy obraz z profesjonalnej kamery od telefonowego filmiku nagranego w pionie. W przestrzeni mediów wizualnych im lepiej się zaprezentujesz od strony technicznej, tym lepsze wytworzysz w odbiorcy wrażenie swojego ogólnego profesjonalizmu. A przy podcaście, czy będzie miał więcej czy mniej słyszalnych w tle szumów, klaksonów, drapań kota, słuchacz ostatecznie doceni samą, gęstą treść. Liczy się to co powiesz i jak powiesz, liczy się fakt, że słowo pada na podatny grunt. 

Podcasty wygrywają na płaszczyźnie prostoty nie tylko z wideo, lecz także ze starym, dobrym tekstem pisanym. Człowiek, jako gatunek, najpierw żył w kulturze oralnej, dopiero później dopasował się do kultury piśmiennej. Niektóre zatem rodzaje podcastów tworzy się łatwiej niż ekwiwalent ich treści w formie pisanej. Duża część podcastowej sfery to wywiady, które nie ograniczone ciasną telewizyjno–radiową ramówką, przybierają często luźniejszą formę. Interesujący, bystry prowadzący z jednej strony, gość znający się na jakiejś rzeczy z drugiej, pomiędzy nimi czujne ucho nagrywające. Im bardziej iskrzy od polemiki, tym lepiej. Prosty przepis na podcast, do przygotowania w domowym zaciszu. Takiej rozmowy po prostu dobrze się słucha, z takimi rozmowami mamy do czynienia na co dzień, przy posiłkach i na imprezach, nie dziwi więc, gdy wysłuchujemy takich rozmów zarejestrowanych w tym samym dniu, lecz na innym kontynencie. Taki przepis na upublicznienie swojego słowa nadaje podcastom dodatkowego, demokratycznego kolorytu. 

Z biznesowego punktu widzenia, a potwierdza to historia wielu twórców tego medium, podcasty jawią się jako inwestycja o niskim wkładzie własnym. Mówimy tu o kosztach operacyjnych, takich jak sprzęt (średni zestaw to komputer, dwa dobre mikrofony, pokój na uboczu), lecz również o zasobach czasowych. Oprócz czasu poświęconego na nagrywanie oraz tego na przygotowanie się do rozmowy, obróbka podcastu to w większości zabiegi kosmetyczne i to jedynie przeprowadzane na ścieżce audio. Nie mówimy tu oczywiście o wszystkich formatach podcastu, bo są i takie, przy których sesja nagraniowa to jedynie wierzchołek góry lodowej. Weźmy za przykład coraz bardziej popularne nagrania sesji gier fabularnych, często po 3-4 godziny na jeden odcinek, gdzie prowadzący musi przygotować przed nagraniem angażujący graczy scenariusz. Lecz i tu cała magia rozgrywa się przed mikrofonem, to tu splatają się ludzkie intelekty poprzez płynące w eter słowa.

Prostota służy twórcom. Służy też odbiorcom. Po tekst sięgamy, gdy mamy czas. Gazeta (nie mówię już o papierowej, dobrze wiemy, że na ekranie) do tramwaju, książka na wakacje. Do form wizualnych sięgniemy nawet gdy nie mamy czasu ponieważ zmusi nas do tego nasze dopaminowe łaknienie. Film wieczorkiem, YouTube podczas kawowej przerwy. Kiedy jest czas na podcasty (czyli na radio – ale o tym poniżej)? Na podcasty jest międzyczas, ale też czas równoległy. Śmierć radia wieszczono wraz z mocowaniem się na tronie telewizji, przetrwało ono jednak, szczególnie wyraźnie w jednym środowisku: kierowców samochód. Prowadzenie auta i jednoczesne słuchanie ścieżki audio (albo gadatliwego pasażera) stało się niemal nierozdzielne. W tę przestrzeń wciskają się podcasty, ze swoją możliwością wolnego wyboru. W radiu, pośród 10 dostępnych stacji, nic w tej chwili sensownego „nie leci”. Gdy jednak sięgam po telefon, widzę tam 850 tysięcy różnych podcastów do wyboru, a pośród nich 30 milionów odcinków. Droga do pracy mogłaby być dłuższa. 

Co ciekawe, w nowej, pandemicznej rzeczywistości, podcasty nie tracą, lecz zyskują. Model pracy home office redukuje drastycznie czas spędzony w samochodzie, co skutkuje przesunięciem skupienia na szereg prac domowych. Widać to wyraźnie w statystykach z okresu rodzącej się pandemii. Na początku marca br. zaobserwowano około 20% spadek konsumpcji podcastów, lecz wraz z końcem marca medium odbiło się od dna i jego słuchalność stale rośnie. 

Nowe, ale brzmi znajomo

O ile więcej niż radio?

„Ale przecież to wszystko już było, podcast nie jest niczym nowym, to przecież stare dobre radio, będące z nami od dzięsiątków lat, przybrane w szmaty milenialnego fenomenu.” Owszem i to medium wpisuje się w powiedzenie „nic nowego pod słońcem”. Szereg różnic oddziela je jednak od radia, kusząc rzeczami niedostępnymi dla tradycyjnych radiostacji. 

Po pierwsze: dla twórców prawdziwym skarbem są dane. Być może jest to element, który przyczynił się do dogonienia Apple Podcasts przez Spotify. Serwis Apple’a, mimo że rynek podcastowy rozkręcił i był jego filarem przez lata, zdaje się być zagrożony przez „zielony” serwis streamingowy. Twórcy, jako znaczącą różnicę podają jakość narzędzi analitycznych, które oferuje Spotify. Model podcastu, w którym wszystkie odcinki rozpisane są na miesiące do przodu, nie jest ani możliwy, ani szczególnie opłacalny. Czasem dogania tzw. „brak weny”. I tu z pomocą przychodzi możliwość czytania danych, których szczegółowość jest spotykana jedynie w świecie cyfrowym. Podcasterzy mogą zobaczyć, co pociąga najbardziej ich słuchaczy (czytaj: co się opłaca). Niektórzy przewidują, że w tym kierunku dryfuje rynek podcastowy (tak jak każdy inny, związany z mediami): niezliczona ilość danych pochodzących od konsumentów wpływa na to co się produkuje. Za chwilę tą żmudną robotą zajmie się sztuczna inteligencja i już nie dostrzeżemy początku tego samozjadającego się węża. Zainteresowania słuchaczy zasiądą na miejscu drugiego pilota i poprowadzą show wraz z autorami.

Po drugie: reklamy. Najbardziej klasyczny model finansowania większości mediów w przypadku podcastów wyglądał dość prosto: mając już audycje o ustabilizowanej bazie odbiorców, mogłeś pokusić się o „wynajem powierzchni” swojej ścieżki dźwiękowej, w której umieszczana była reklama. Siłą tych ogłoszeń było to, co siłą większości audycji: indywidualizm prowadzącego. Podcaster, który swoimi słowami, a najlepiej doświadczeniem, potwierdzał jakość reklamowanego produktu, robiąc to jeszcze w sposób nie zmanierowany i z przekonaniem w głosie, był zaskakująco odświeżającym doświadczeniem w medialno-komercyjnym oceanie. Gałąź reklamowa podcastowych technologii dąży jednak chyba w trochę inną stronę i wzorem bratnich mediów internetowych, inwestuje w reklamę targetowaną, rządzoną przez algorytmy, dostosowaną do słuchacza. Wymaga to odpowiedniego podglebia technologicznego, które nie operuje już jednostkowym plikiem audio, lecz ich szeregiem (treść + reklamy), sklejając je w audycyjną całość według własnej definicji opłacalności.

Rynek przyspiesza w tempie wykładniczym

Jak wygląda sytuacja na połowę 2020 roku?

Oprócz światowego spowolnienia (lockdown’u), którego beneficjentem są niewątpliwie cyfrowe media, na rynek podcastowy miało wpływ jeszcze kilka czynników. Pierwszy to duzi gracze. W zimowych miesiącach zeszłego roku doszło do znaczących przetasowań, których poruszycielem był Spotify (i jego pieniądze). Szacuje się, że firma wydała 300 milionów dolarów na zakup dwóch podmiotów: Gimlet i Anchor.  Obydwa dystrybuowały podcasty, obydwa zostały wchłonięte. Firmy tłumaczą swoją decyzję potrzebą dołączenia do spółki o zasięgu globalnym, z odpowiednim zapleczem i technologią. Pytanie, czy mogły sobie na taki ruch nie pozwolić? Skąd taki ruch ze strony serwisu, który zajmuje się głównie streamowaniem muzyki? Odpowiedź firmy jest prosta: im więcej spędzisz czasu na Spotify, tym lepiej. Dlatego oprócz muzyki, oferujemy ci nieprzeliczoną ilość podcastów, żebyś został z nami dłużej. Zagarniając coraz szersze rzesze podcasterów, Spotify zdecydowało się na postawienie dużych pieniędzy na jedno nazwisko. Z początkiem września Joe Rogan Experience, jeden z najpopularniejszych podcastów na świecie (190 milionów pobrań miesięcznie), znika z innych mediów (w tym z YouTube’a) i pojawiać się będzie wyłącznie na Spotify. Cała migracja przypieczętowana 100 milionami dolarów. Czy taka strategia zdaje egzamin? Dane pokazują, że użytkownicy Spotify spędzają wewnątrz serwisu już teraz dwa razy więcej czasu na podcastach, niż na muzyce. 

Pozostali gonią. Google skupia się na prostej w obsłudze aplikacji z podcastami. iTunes jako ojciec założyciel trzyma się dzielnie. Amazon i jego serwis dla słuchaczy Audible próbuje przeć do przodu, choć zalicza PR-owe wpadki, jak ta z początku sierpnia, kiedy to Amazon wysłał do podcasterów poufnego (nie do końca poufnego, skoro są wycieki) maila, w którym opisane zostały nowe warunki umowy, zabraniające publikowania reklam godzących w dobro Amazonu, czym gigant medialny wzbudził irytację części twórców.

Podsumowując, jak zawsze warto patrzeć hegemonom na ręce i nie powierzać im całego swojego zaufania, inwestować w małe jednostki medialne, a najlepiej rozważyć wystartowanie ze swoim podcastem. Światowe przepływy kapitału do podcastowego medium dają nadzieję, że i na polskim poletku będą wyrastały kolejne intrygujące audycje.

Related posts
PolemikiTechnologiaZdrowie

Moneta, która utkwi Ci w głowie. Za i przeciw neuralinkowej rewolucji

7 Mins read
KulturaRecenzje

Artystka imponuje. Kasia Cerekwicka – Pod skórą [RECENZJA]

1 Mins read
KulturaRecenzje

Chopin dla wszystkich. Natalia Kukulska - Czułe struny [RECENZJA]

2 Mins read

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *